Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seriale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seriale. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Jeden za wszystkich …

i to co piękniejsze – wszyscy za jednego.

     Do tej pory przeczytałam dwie książki, które wciągnęły mnie na całego, od których totalnie nie umiałam się oderwać (chyba jestem za bardzo wymagającym czytelnikiem). Jedną z nich byli (przyznam się bez bicia) Trzej muszkieterowie. I wbrew pozorom nie jest to książka tylko dla dzieci, ale dla każdego, bez względu na wiek, czy preferencje gatunkowe. Jednak nie o książce będzie cały mój wywód, a o serialu jakże o zaskakującym tytule Muszkieterowie.

     Natknęłam się na niego całkiem przypadkiem przeglądając pewien serwis filmowy. Oczywiście pierwotnie nie był on w moim guście, ale z góry wiedziałam, że nie ma prawa nie być w moim guście – w końcu jest na podstawie mojej ukochanej książki, więc wszystko co się z nią wiąże, nawet jakby było czymś na bardzo niskim poziomie <delikatnie ujmując> musiało mi się spodobać. Dzięki Bogu znam sama siebie na tyle, że się nie omyliłam.

   Zanim przystąpiłam do pisania tego tekstu zastanawiałam się czy obowiązkowo należałoby przeczytać książkę przed obejrzeniem serialu ….. <wciąż się zastanawiam> …... i dochodzę do wnioski, że nie, choć (!) byłoby to bardzo pomocne. Jeśli natomiast jesteście fanami czegokolwiek związanego z przygodą, intrygami, tajemnicami, spiskami, grzechami miłości i oczywiście z akcją, która dzieje się w którymś tam wieku we Francji, a wszyscy szprechają z angielskim akcentem, to czytajcie dalej.

    Otóż mamy dwa sezony serialu. Drugi lepszy od pierwszego i mam nadzieję, że trzeci i tak zmiażdży obydwa poprzednie. Mamy trzech starych znajomych: Atosa, Portosa i Aramisa – królewskich muszkieterów. Dołącza do nich D'Artagnan i od tej pory stają się nierozłączni. Każdy z nich jest inny, co kolejny to przystojniejszy ^_^.
Osobiście nazywam ich Sherlockami XVII wieku, bo w prawie każdym odcinku czeka ich jakaś zagadka do rozwiązania. A że są to ludzie honoru i prawdy, to wszystkie kłamstwa muszą ujrzeć światło dzienne. Począwszy od zwykłych mieszkańców Paryża, po dwór królewski, jak i sprawy z przeszłości samych bohaterów. A wszystko przemieszane z intrygami, szantażami, sekretami, dla których warto zabić każdego i wszędzie, aby tylko je zachować, z dawną, obecną i przyszłą miłością, która wprowadza więcej zamętu niż przyjemności. A wszystko to w imię Króla i Francji, o którego i o którą dbają chyba tylko ci czterej muszkieterowie. Dzięki temu, że każda postać skrywa swoje tajemnice, ma kilka grzeszków na sumieniu i za żadne skarby nie chce, aby ujrzały one światło dzienne, akcja kręci się dosyć szybko. Zachowany jest klimat brudnych, biednych dzielnic Paryża jak i wypchanym bogactwem komnat pałacu królewskiego.

Kilka słów o samych bohaterach – o aktorach wręcz idealnie dobranych
     Atos (Tom Burke) zawsze był moim ulubionym, zarówno w książce, jak i w każdym filmie. To ten z rodzaju doświadczonych i rozważnych, nigdy nie kieruje się emocjami, zawsze wie najlepiej, skromny i zamknięty w sobie. Taki był wszędzie i zawsze – coś w stylu najstarszego, najbardziej odpowiedzialnego z braci. Aramis (Santiago Cabrera) to typowy łamacz kobiecych serc, jego poczuciu humoru i uwodzącemu spojrzeniu <dziewczyny – watch out!> nie oprze się żadna niewiasta. Portos (Howard Charles) to z kolei ten najsilniejszy, ale w żadnym wypadku nie głupi, wręcz przeciwnie. Zresztą, w serialu wszyscy grzeszą inteligencją. D'Artagnan (Luke Pasqualino) no cóż... szczerze? Jakoś nie leżał mi od samego początku. Młody, narwany, w gorącej wodzie kąpany, zburzył całkowicie moje wyobrażenie o tej postaci.
Do tego czarne charaktery. Kardynał Richelieu coś Wam mówi? O Milady nie wspominając, a Rochefort to już w ogóle. Ale uwierzcie na słowo: wszystko co potrzebne jest czarnemu charakterowi jest, więc wszelkie potrzeby zostają całkowicie zaspokojone. Do tego męskiego i brutalnego świata dochodzą oczywiście kobiety, czyli nie obejdzie się bez wątków miłosnych.
Zgadniecie, który to który?
        Żadnemu z nich nie można zarzucić braku odwagi. Nie ma takiej rzeczy, której nie można byłoby zrobić, nie ma misji nie możliwej, nie ma nic ważniejszego do ratowania przyjaciół z opresji ratowania ich tyłków oraz chronienia króla <mega wkurw*****ego>. Nie ma niczego ważniejszego nic wzajemna pomoc, wsparcie i troska. Ta relacja, między tymi ludźmi, pokazuje czym naprawdę jest przyjaźń, ile trzeba poświęcić, aby przetrwała, jak prawda może być wybawiająca i wzmacniająca. A wszystko w klimacie przygody, humoru podane w bardzo lekki i przystępny sposób. 

     Choć serial czerpie z książek bardziej lub mniej, to żadna dotychczasowa adaptacja się do niego nie umywa.

źródło:naekranie.pl

piątek, 5 czerwca 2015

Obrażają wszystko i wszystkich

......dosłownie

(źródło)

„Miasteczko South Park” stało się kultowe tak szybko, jak tylko pojawił się pierwszy epizod tego pojechanego serialu. Chamski humor, krytyka i komentarze do współczesnych wydarzeń oraz absurdalne dialogi doprowadziły do tego, że miliony fanów na całym świecie śledzą przygody grupki dzieciaków, pochodzących z zapyziałego miasteczka. 

Wszystko zaczęło się od serialu. Na ten genialny pomysł wpadło dwóch studentów: Trey Parker i Matt Stone. W 1992 stworzyli krótkometrażowy film animowany zatytułowany Spirit Of Christmas.


Zauważyli go ludzie z American Fox Network i tak rozpoczęła się ich długowieczna przygoda z Stan`em, Kyle, Eric`em i Kenny`em. Poprosili o kolejny odcinek, potem jeszcze kolejny i kolejny, po czym narodziło się kultowe miasteczko South Park. 

Serial od samego początku wzbudza kontrowersje, wyszydza społeczności, mniejszości, jednostki, zjwiska. Krótko mówiąc: wyszydza wszystko. Najczęściej poruszane są kwestie polityczne i religijne. Oczywiście to przysparza serialowi wrogów m. in wśród polityków i katolików. Nie bez powodu. Serialowi bohaterzy komentują twórców bieżących wydarzeń na świecie, przez co serial do tej pory jest "na czasie". Humor absurdalny, bardziej skandaliczny. Historie dzieciaków mają różne wątki: wojna, Jezus, szatan, seks, narkotyki i wulgarny język - wątek przewodni, nie mieszczący się w granicach zdrowego rozsądku. 

Na tą chwilę serial doczekał się szesnastu serii, łącznie 273 odcinków, pełnometrażowego filmu, fanklubów, tysięcy stron internetowych i co najważniejsze rzeszy fanów na całym świecie ( na fejsie fanpejdż liczy aż 46,668,616 lajków) Spora część to młodzież, nie dziwota. Mimo że na pierwszy rzut oka South Park nie prezentuje żadnych walorów edukacyjnych i wychowawczych, jednak na końcu zawsze doszukać możemy się morału - podsumowujace słowa któregoś z chłopaków. Mimo tego, że serial powstaje od kilkunastu lat, bohaterowie aż do połowy czwartego sezonu byli w tym samym wieku (od odcinka "4th Grade" chłopcy mają po dziewięć lat), jednak świat w serialu dostosowuje się do bieżących wydarzeń.
  

Przedstawione w serialu są przygody czterech ośmiolatków zamieszkujących małe amerykańskie miasteczko South Park w stanie Kolorado. Miasteczko istnieje w rzeczywistości. Niektóre z postaci także nie są wymyślone, jak Pan Mackey (Mr. Mackey), który był w prawdziwej szkole, do której uczęszczał Trey Parker. Oficer Barbrady także nie jest postacią fikcyjną; jest to prawdziwy policjant pracujący w Kolorado, skąd pochodzą twórcy South Park.

Śmierci Kenny`ego to sceny najbardziej charakterystyczne dla serialu. Przez jakiś czas w ogóle nie pojawiał się w formie cielesnej, bo uwięziony był w ciele Cartmana. To dzięki niemu komunikował się ze światem. Jego odradzanie się zostało wytłumaczone w serii odcinków Coon and Friends, gdzie Kenny wyjawia swoją tajemnicę. Mianowicie, dowiadujemy się, że posiada on supermoc: nie może umrzeć.



Strzał w dziesiątke to pełnometrażowy film z 1999r. (w PL od 2000r.) Przeładowana bluzgami historia zachwyci każdego fana serialu „South Park”. Mamy tutaj to wszystko to, co dostajemy w odcinkach tylko, że więcej, dłużej i niepocięte. Oczywiście wysublimowane gusty filmowe zostaną zniesmaczone i zgwałcone przez oko oraz ucho, co może doprowadzić do trwałego kalectwa i permanentnej sraczki. Jeśli więc nie lubicie dowcipu o Żydach, bezdomnych, kupie, rzygach, seksie, dziwkach, zwierzętach, śmierci, Jezusie, piekle, kosmitach, poszukiwaniu łechtaczki, itd., to lepiej sobie odpuście.

Fabuła filmu :

Na ekrany kin w South Parku i całych Stanów Zjednoczonych trafia kanadyjski film Płonące dupy z kontrowersyjnymi aktorami Terrence’em i Phillipem – idolami Stana, Erica, Kyle`a i Kennego. Film, w którym znajduje się wiele przekleństw oraz nieprzyzwoitych gestów i zachowań, szybko trafia do młodocianych odbiorców, którzy przenoszą na swój grunt podpatrzone w nim zachowania.

Czwórka bohaterów staje się idolami młodzieży miasteczka, która również wybiera się do kina na film – na efekty nie trzeba długo czekać: rodzice chłopców wezwani zostają do dyrektora, ponieważ ich pociechy wulgarnie zachowywały się na lekcjach. Wychodzi na jaw, że ich zachowanie wzięło się wprost z filmu. Matki całej czwórki karzą ją zakazem wychodzenia z domu, a gdy ginie Kenny, naśladujący bohaterów filmu, wypowiadają Kanadzie wojnę.

Na to czeka Szatan, romansujący w piekle z Saddamem Husajnem – gdy przeleje się krew niewinnych, Szatan będzie mógł objąć władzę nad światem. Swoją szansę widzi w tym także Saddam, dla którego liczą się tylko dwie rzeczy: seks oraz władza nad ludzkością.


Ale ale! To jeszcze nie koniec :) Jest serial, jest pełnometrażowy film, więc teraz czas na grę.

(źródło)

South Park: Kijek Prawdy - oparta na motywach kreskówki gra cRPG. Gracz wciela się w rolę dzieciaka, który wraz z rodzicami właśnie przeprowadził się do tytułowego miasteczka i próbuje zaskarbić sobie sympatię rówieśników. Okazją do tego jest wspólny LARP (Live Action Role Playing), w którym uczestniczą Cartman i jego koledzy. Fabuła gry obfituje w absurdalny humor i odniesienia do zjawisk kultury masowej. Twórcy sięgnęli także po klasyczne elementy mechaniki cRPG jak klasy postaci, walka w systemie turowym oraz możliwość zdobywania doświadczenia i awansowania na kolejne poziomy rozwoju. Produkcja zwraca uwagę kreskówkową szatą graficzną. 

Na koniec apka, dzięki której sprawdzisz którą postacią z South Park`u jesteś : Klik

czwartek, 4 czerwca 2015

How I met Your Mother?

          Nadszedł taki czas, że serial "Przyjaciele" musiał się kiedyś skończyć. Dla tych którzy czuli pustkę w sercu rok po zakończeniu serialu powstaje nowy. Bardzo podobny, a mianowicie również o paczce przyjaciół i ich przygodach. "Jak poznałem Waszą matkę" opowiada dokładnie o perypetiach 5 przyjaciół z Nowego Jorku, często przebywających w ulubionym barze. Główną postacią, tak jak w przypadku "Przyjaciół" była Rachel, tu mamy Teda, który szuka swojej drugiej połówki. Całe 5 sezonów jest opowiadane swoim dzieciom przez bohatera serialu.  
         Zaczyna się od zakończenia studiów aż po poznanie ich matki. Za swoją życiową misję uznaje znaleźć miłość swojego życia. W każdym związku jaki jest wydaje mu się, że to ta jedyna. Ted również marzył zostać architektem. To marzenie spełniło mu się tylko do połowy, został wykładowcą od architektury.






          W paczce podobnie jak u "Przyjaciół" znajduje są para, romantyk, podrywacz i kobieta która zakręciła w głowie dwóm z przyjaciół. Przez wszystkie sezony przewija się żółta parasolka, należąca do przyszłej żony Teda i matki jego dzieci, którym to opowiada. Bohater również często zahacza
 o znajomych swojej drugiej połówki, bądź znajduje się w tych samych miejscach co ona, lecz nie udaje się im spotkać.




           Zakończenie serialu było dla wszystkich zaskoczeniem i wywołało falę oburzeń. Jednak, żeby dowiedzieć się czemu zachęcam do obejrzenia serialu. Jest idealny na pochmurne dni, potrafi rozśmieszyć, ale i też czasem przynieść trochę łez.

Marchew.

sobota, 30 maja 2015

I choćbym chodził ciemną ulicą....


źródło: www.filmweb.pl

Świat mroku od wieków fascynował ludzkość. Nic dziwnego, że powstało tyle książek opisujących wampiry, wilkołaki i inne potwory. Od "Zmierzchu", gdzie wampiry są praktycznie niegroźne, po "Kroniki wampirów", mamy wachlarz tej fascynacji nieśmiertelnością. Dziś na warsztat recenzencki chce wziąć serial - Moonlight, znany polskim widzom pod tytułem „Pod osłoną nocy”.

źródło: www.imdb.com

Jako wielka fanka kłów, nie mogłam sobie odpuścić obejrzenia serialu z nimi w roli głównej.... No powiedzmy, bo "Czystą krew", "Pamiętniki wampirów" musiałam sobie darować. Po dziś dzień zastanawiam się jak w obu przypadkach można zepsuć dobre książki tak fatalnymi serialami. Wracając jednak do meritum - Moonlight łączy w sobie to co tygrysy, takie jak ja, lubią najbardziej - śledztwa, morderstwa i WAMPIRY! 

Serial powstał w roku 2007- 2008 i wyemitowano tylko jeden sezon. Dotarłam do informacji, które mówią, że z powodu niskiej oglądalności został on zdjęty z anteny. No cóż, powstał przed "Zmierzchem" i wielkim powrotem krwiopijców do łask showbizensu, a szkoda.


Zaczyna się niby niewinnie. Od kolejny wampirek wynaturza swoje wielkie mroczne życie i smęci do kamery jaki to on jest nieszczęśliwy. Osobiście tego nie kupuję, ale ogląda się przyjemnie. Mamy też dziennikareczkę, która nie wie, że jej istnienie jest mocno związane z owym tajemniczym gościem, który pojawia się i znika. Dla fanów romantycznych historii jest to duży plus tego serialu. Dla mnie jednak najfajniejsze są już wspominane śledztwa. Co dzionek mamy jakieś morderstwo - co jest dużą zaletą, gdyż nigdy serial się nie nudzi. Zawsze dotyczy to innej sprawy. Czasem bezpośrednio związanej z wampirami, czasem pośrednio, a czasem w ogóle. Detektyw/kropijca- Mick St. John i Beth Turner prowadzą sprawy niczym znakomici agenci FBI czy CIS. Jeśli lubicie takie klimaty (jak ja) to coś dla was.

Scenariusz naprawdę wciąga. Oglądając jeden odcinek można się zapomnieć i dobrnąć w ciągu jednego dnia do ostatniego- 16 odcinka. Podobno było zaplanowane więcej, ale niestety amerykańska widownia w tamtych latach, nie była aż tak złakniona kłów. Dotarłam do informacji jednak, jakoby miał powstać II sezon. Co z tego wyniknie, tego nie wie nikt. Póki co pozostaje mi delektować się ponownie tym jednym, a jakże dobrze zrobionym serialem. Oby więcej takich, a mniej tych przypominających tani pornol- bo nie które historie z wampirami w tle, tak wyglądają.

A wy jakie seriale lubicie najbardziej?

piątek, 15 maja 2015

O trochę innej polityce

Z powodu tandety puszczanej niestety w naszej kochanej, polskiej telewizji, z braku pomysłów co oglądać w wolnym dniu, zaczęłam odgrzebywać klasykę dawno już obejrzaną. Bo House of Cards to bez wątpienia klasyk. Jako osoba nie do końca emocjonująca się i żyjąca bieżącą polityką, na początku do tematyki nie byłam przekonana, jednak wystarczył jeden weekend i szybko zmieniłam zdanie.


Niedziela jak każda, najlepszy czas żeby przenieść na chwilę swoje myśli gdzie indziej. House of cards, serial o bezwzględnym polityku realizującym od pierwszego odcinka swój nie do końca zrozumiały, acz demoniczny plan. Sam Kevin Spacey w głównej, jakże mrocznej roli już zdecydowanie zachęca. Uroku również nie można ująć jego żonie Claire (Robin Wright), która bez wątpienia jest najpiękniejszą i najbardziej wykwintną pierwszą damą na świecie. Frank Underwood jest kongresmanem z Karoliny Południowej, który swój wyraźnie określony cel realizuje dosłownie po trupach. Już od pierwszych odcinków widzi się, że niezwykła łatwość obdarzania wszystkich plugawymi kłamstewkami i zdolność zachowania kamiennej twarzy w każdej sytuacji, są najmocniejszymi cechami Franka.


Genialny motyw którego nie znajdziemy w żadnym innym serialu, to bezpośrednie spojrzenia głównego bohatera w kamerę i tłumaczenie widzowi, co jego rozmówca ma na myśli i dlaczego politycy są tacy obłudni. To najlepszy sposób na to, aby widz zżył się i utożsamił niejako z Frankiem Underwoodem. Inne niuanse, takie jak wspólne bieganie jako lekarstwo na całe zło, czy wspólne palenie przez małżonków jednego papierosa zawsze przy tym samym oknie, to także sceny mające swój niezastąpiony urok. Zagadka tajemniczej knajpki, położonej w zdecydowanie biednej dzielnicy stanu, stale odwiedzanej przez polityka, czy też romans z dziennikarką w celu uzyskania wyraźnie określonych korzyści - to tylko nieliczne spojlery, ale o serialu właściwie nie da się napisać dużo.

Bo jego geniusz da się odkryć jedynie oglądając od początku do końca każdy odcinek.




Choć ostatni, trzeci sezon rozkręca się powoli, to zdecydowanie za szybko się kończy. A ponieważ wytwórnia Netflix wypuszcza cały sezon tego samego dnia, trochę się jeszcze naczekamy. Głównym wątkiem stają się problemy małżeńskie Franka i Claire, przez które światło dzienne mogą ujrzeć już wkrótce ich najmroczniejsze sekrety, co jest właśnie najbardziej intrygujące.

wtorek, 12 maja 2015

"A Town Wrapped in Secrets" - Broadchurch

Broadchurch to serial, który wciągnął i poraził mnie już od pierwszego odcinka. Jest tego rodzaju produkcją, którą ogląda się jednym tchem i długo nie można o niej zapomnieć. Wyobraźcie sobie niewielkie miasteczko, w którym wszyscy są jedną wielką rodziną. Znacie sąsiadów od dawna, przyjaźnicie się ze sobą, pomagacie w trudnych sytuacjach. Pewnego dnia coś jednak burzy ten sielankowy obraz. Możliwe, że ktoś wam bliski, kogo widywaliście na co dzień jest... mordercą waszego syna.


Na plaży w Broadchurch zostaje znalezione ciało jedenastoletniego chłopca. Morderstwa są rzadkością w miasteczku, więc wiadomość o śmierci Danny'ego Latimera wstrząsa całą społecznością. Wszyscy z początku zgodni są co do jednego: morderca musi zostać odnaleziony. Nawet jeśli oznacza to rozbicie dotychczasowych relacji między mieszkańcami. Każdy staje się podejrzany i w pewien sposób winny tragedii. W takim wypadku do śledztwa potrzeba kogoś z zewnątrz.

Sprawą zajmuje się miejscowa detektyw Ellie Miller, matka dwójki dzieci, przyjaciółka rodziców
zamordowanego chłopca. To jednak nie ona dowodzi całym śledztwem, a nowy inspektor Alec Hardy - jest spoza miasteczka, ma szorstkie usposobienie i odpychającą osobowość. Jest zdeterminowany, żeby zdemaskować mordercę chłopca, choć dokładna sekcja miejscowej społeczności jest trudna i często bardzo bolesna.

(źródło: 1, 2)

Oglądając serial z początku też chciałam, żeby morderca został znaleziony jak najszybciej (ba! żeby w ogóle został znaleziony i ukarany). Z czasem jednak coś się zmieniło... Z odcinka na odcinek dopisywałam bądź skreślałam kolejne osoby z listy podejrzanych, aż dotarło do mnie, że kimkolwiek będzie ta osoba, miasteczko zostanie rozbite, złamane. Jasne od początku było, że morderca ukrywa się gdzieś wśród mieszkańców - co innego kiedy dociera do nas, że morderca jest wśród najbliższych. Może pije z rodziną herbatę, rozmawia, uśmiecha się, wspiera w trudnych chwilach...

I nagle stanęłam przed dylematem jakiego nie czułam przy żadnym innym serialu: czy na pewno chcę, żeby zabójca został znaleziony? Dlatego Broadchurch to kryminalne i psychologiczne arcydzieło (a pokuszę się o takie stwierdzenie! ot co!).

Dużą zaletą Broadchurch jest obsada. Olivia Colman w roli pani detektyw jest ciepła i współczująca, mocno związana z lokalną społecznością, stara się ją chronić. Morderstwo Danny'ego jest dla niej trudnym przeżyciem. Osobiście związana z rodziną chłopca (jej syn przyjaźnił się z zamordowanym) stara się zachować profesjonalizm, choć nie zawsze jej się to udaje. Ellie Miller jest idealną mieszanką empatii i detektywistycznego, chłodnego myślenia. Główną postacią jest tutaj jednak Alec Hardy grany przez Davida Tennata. Śmiało można powiedzieć, że ukradł całe przedstawienie.

Grumpy, scottish detective - czego chcieć więcej?


Detektyw Alec Hardy to introwertyczny, oschły i pesymistyczny pracoholik. W pracy kieruje się chłodną logiką i profesjonalizmem. Bywa zabawnie niezręczny w kontaktach z innymi ludźmi. To samotnik, który aby nie myśleć za dużo poświęca się pracy. Mnie całkowicie urzekł jego szkocki akcent (każdy miłośnik tego dialektu powinien poświęcić swój czas na obejrzenie Broadchurch).

Mniam, mniam!

Sukces Broadchurch zaowocował powstaniem amerykańskiej wersji serialu pod nazwą Gracepoint. Polecam Wam jednak na początek obejrzeć brytyjską wersję - jest zdecydowanie lepsza!

piątek, 8 maja 2015

"Buk, Chonor i Ojczysna"

Nie wiem gdzie podziała się świadomość ludzi młodych, którzy powinni pamiętać o naszych przodkach i ich historii. Wartości jakimi się kierują to dupy, imprezy i dobre ćpanie - wiecie, współczesne korzystanie z życia. 

Czasami otwiera mi się nóż w kieszeni, kiedy słyszę, że Polacy chcą WOLNEJ POLSKI gdzie tak naprawdę nie mamy pojęcia jak za czasów wojen nasza Ojczyzna była zniewolona i jak bardzo wtedy ludzie byli ograniczeni, jak bardzo nie mogli normalnie żyć. Traktowani jak zwierzęta, poniewierani jak szmaty.

Dzisiaj spotkałam starszą kobietę. W kontekście rozmowy powiedziała mi, że przeżyła Powstanie i jako 14 letnia dziewczyna ciężko pracowała za życie u Niemców.

Wśród mieszkańców Opola przeprowadziłam krótką sondę, na temat dzisiejszego dnia (08.05).

Spośród 20 zapytanych przechodniów, na pytanie co dzisiaj świętujemy zaledwie połowa wiedziała. Dzisiaj jest Narodowe Święto Zwycięstwa i Wolności upamiętniające zakończenie II wojny światowej. Daje to do myślenia, tym bardziej, że nasza historia choć brutalna jest piękna i aby pamięć o niej nie znikła trzeba o nią dbać i przekazywać z pokolenia na pokolenie.

Cholernie mi przykro, że ludzie mimo ogromnych możliwości jej poznania nie chcą wiedzieć. Niektórzy tłumaczą się tym, że nie powinniśmy powielać nienawiści, bo żyjemy już w innym świecie, inni naśmiewają się z haseł "Bóg, Honor i Ojczyzna", w taki sposób jak napisałam w tytule. Są to zazwyczaj ludzie młodzi, niestety. Chyba nigdy nie zrozumiemy powagi tych słów, ponieważ nigdy tego nie przeżyjemy, co nie zmienia faktu, że mamy ogromne możliwości poznania.

Do dyspozycji jest wiele filmów o temtyce historycznej. Moim sercem zawładnął serial Czas Honoru, który opowiada o ludziach żyjących w czasie II wojny. Pokazuje w autentyczny sposób wszystko tak jak było. Terror, przemoc i śmierć, ale także życie codzienne.

Wystarczy wpisać w google i odrazu wyświetlają się serie a jest ich aż 7. Na TVP POLONIA w danych godzinach lecą powtórki.

Nic nieznaczące dzisiaj hasła dla jednych, dla reszty są święte. Według mnie, niezrozumienie i brak szacunku do nich jest objawem tępoty i ludzkiej znieczulicy.

Pamiętajmy, że nasze dzieci będą skarbnicą naszych przeżyć, bo to im będziemy przekazywać to co wiemy i nikt z nas nie życzyłby sobie szydzenia z tego co dla nas jest kawałem życia i historią niemożliwą drugi raz do przeżycia. 

Serial Czas Honoru, jest jedną z takich skarbnic dlatego...

młody człowieku, jeśli to czytasz, zrezygnuj na chwilę z przeglądania dennych stron internetowych i go włącz. Miej szacunek, nie żartuj z historii bo nigdy nie wiesz czy sam nie staniesz się jej częścią dla całej Polski.


wtorek, 5 maja 2015

Nauka Przetrwania

 Zastanawialiście się kiedyś jakby wyglądał świat podczas zagłady? Gdzie pieniądze stają się bezwartościowym papierkiem, a zaczynają się liczyć Wasze umiejętności i siła po to, by przetrwać kolejny dzień? Tego właśnie doświadczają bohaterowie serialu „The Walking Dead”. Świat opanowują zombie. Tylko nie myślcie sobie, że to kolejny śmieszny serial fantastyczny. Odzwierciedlenie wątku o zombiakach z komiksu (bo to on stał się inspiracją do nakręcenia serialu) w życiu realnym wyszło reżyserowi Frankowi Darabontowi bardzo prawdziwie, tak jakby każdego z nas mogło to spotkać.







Choć serial ma wielu bohaterów to z grupy wyłania się jeden najważniejszy- Rick Grimes, glina, który po przebudzeniu ze śpiączki zdaje sobie sprawę, że to już nie ten sam świat który pamięta. Szpital jest opustoszały, a na swej drodze spotyka tylko chodzących zmarłych. Ocala go również policjant, który doprowadza Ricka do obozu, gdzie znajdują się ci którzy przeżyli. Znajduje tam swoją żonę i syna oraz nową rodzinę, złożoną z przypadkowych osób, którzy po dłuższym czasie i przygodach stają się sobie najbliżsi. Rick staje na czele grupy i podejmuje decyzje, dzięki którym jeszcze są żywi.









To nie jest serial, dla bardzo wrażliwych osób, ale też nie dla tych, którzy spodziewają się mordu z każdej strony. No może w pierwszych odcinkach, ale reżyser na szczęście znalazł balans pomiędzy pokazywaniem lejącej się krwi i flaków, a ukazywaniem walki o przetrwanie ludzi, którzy kiedyś byli lekarzami, sprzedawcami czy pracownikami w urzędach. Serial dobrze nam obrazuje co by było, gdyby jednak nadeszła podobna apokalipsa w prawdziwym świecie. Okazuje się, że tak naprawdę zombie nie są najgorszym zagrożeniem dla ludzkiego życia. Jest nim drugi człowiek – który zrobi WSZYSTKO by ochronić najbliższych, bądź zdobyć władzę.
Mogę się Wam przyznać, że po 2 pierwszych sezonach, gdzie oglądałam namiętnie odcinek po odcinku już miałam lekki przesyt tej tematyki, więc kolejne dwa obejrzałam wybiórczo. Powróciłam do niego w 5 sezonie, który był moim zdaniem niesamowity, pełen intryg i zagadek. Już nie mogę się doczekać pierwszego odcinka z 6 serii, która wyjdzie (DOPIERO!) pod koniec tego roku.

poniedziałek, 4 maja 2015

Zostań zdobywcą Sagali

Pamiętacie film o niebieskim kamieniu? Tak, to właśnie Tajemnica Sagali! Pisząc ten tekst czuję wielkie podekscytowanie, ponieważ to serial mojego dzieciństwa. Oglądałem go chyba milion razy i szczerze dziękuję TVP za ubogą ofertę programową, co skutkowało katowaniem tymże serialem w każde wakacje młodzieńczych lat.
Sagala to tajemniczy, magiczny kamień. Pochodzi z odległych czasów kiedy to ziemia była rajem a ludzie mogli dzięki niemu mieć wszystko, o ile oczywiście korzystali z niego w imię dobra. Niestety podzielili oni los Adama i sprzeciwili się siłom dobra. Takie zachowanie doprowadziło do podzielenia go na kilka części przez co traci swoją moc.

wp.pl

Głównym bohaterem jest Kuba (Grzegorz Ruda) – 10 letni kolekcjoner kamieni, przypadkowo w jego ręce trafia Sagala, młodzieniec dobrze zna jej historię i właściwości, chce przywrócić jej dawną siłę. Młodzieniec mieszka ze swoim nielubianym bratem Jackiem (Marcin Nowacki) oraz mamą (Małgorzata Foremniak) w Warszawie lecz chwilę po uzyskaniu kamienia od zaprzyjaźnionego sąsiada –  Tomasza Burskiego (Jan Jankowski) wyprowadzają się do opuszczonego domu pradziadka. Jak później się okazuje Burski daje Kubie kamień ponieważ nie chce aby dostał się on w ręce Kruksa (Christoph Eichhorn) – właściciela sklepu z kamieniami, który chce wykorzystać go do złych celów. Kiedy przyjeżdżają do swojego nowego miejsca zamieszkania młodzieniec chowa kamień do skrzyni na strychu, okazuje się, że w niej była druga część artefaktu. Sagala znów zaczyna odzyskiwać siłę…

naekranie.pl

Film nagrany jest w genialnym klimacie fantasy, magia jednak nie jest tutaj dominująca przez co jest łatwy w odbiorze. Bardzo podobała mi się oprawa muzyczna, w momentach kiedy miało wydać się coś złego genialnie nadawała klimatu przez co oglądanie stawało się naprawdę emocjonalne! Smutną sprawą jest jednak fakt, że baza, której użyto występowała później w szeregach innych filmów a głównie w „Na dobre i na złe”, kiedy oglądałem „Tajemnice Sagali” ostatni raz (przeszło rok temu) to zdecydowanie czułem lekkie politowanie a wyobraźnia od razu przenosiła mnie do Leśnej Góry. Bardzo podobała mi się także kooperacja polsko – niemiecka. Kiedy miałem te kilka lat oglądanie w telewizji innego klimatu, rejestracji samochodów czy nawet odmiennych twarzy było naprawdę czymś! Na pochwałę zasługuje tutaj kreacja Kruksa, przecież on wyglądał dowódca SS! Teraz kiedy studiujemy z obcokrajowcami, mamy otwarte granice a pojechanie na drugi koniec Europy nie jest dużym wyczynem raczej się na tym nie zastanawiamy, ale przypomnijcie sobie jakie mieliście odczucia oglądając zagraniczne filmy.

Mam 22 lata, piszę o serialu dla dzieci z ’97 roku i dobrze wiem, że na wspomnieniach się tylko nie skończy… chyba czas dorosnąć…


PS Kto na seans? J

czwartek, 30 kwietnia 2015

Sex, Drugs & ....


Na świecie nie ma bardziej zajebistego serialu od Breaking Bad. Przynajmniej moim zdaniem. Oczywiście nie trafił on od razu na listę moich 10 najlepszych pożeraczy czasu po pierwszych 45 minutach. Trafił tam znacznie, znacznie szybciej, bo już po jakiś 10 minutach wiedziałam, że chce go oglądać dalej. W sumie to wiedziałam, że serial będzie THE BEST już po samej zapowiedzi.


Czym może zachwycić BB?  Ano tym, że....no kurcze, kto z nas nie zastanawia się po obejrzeniu kilku odcinków: czy nasz nauczyciel chemii nie jest super dilerem i nie nazywa się "Heisenberg"? I chociaż jestem antynarkotykowa, nie toleruję jakichkolwiek używek dozwolonych czy nie, to muszę przyznać, że oglądając Aarona Paula w roli Jessiego i Bryana Carnstona wcielającego się, w najbardziej mrocznego z belfrów, Watera Whaita sama miałam ochotę nauczyć się "gotować blue sky".

Historia serialu wydaje się być błaha. Od nauczyciel chemii, można by rzec nerd, dostaje diagnozę- nieoperacyjny rak płuc. Chcąc zapewnić byt rodzinnie, decyduje się na życie poza prawem. To jeszcze nie jest moment, w którym większość z nas zrobi WOW. W końcu co chwilę mamy równie intrygujące historię. To była ironia. Fascynujące w tej serii jest obserwowanie zmiany w zachowaniu Walta, Jessiego i chyba najbardziej sukowatej z sukowatych żon- Skyler (której od drugiego odcinka życzyłam bolesnej śmierci..... Tracę swoją boską moc, bo miała się dobrze, aż do końca. Cóż trzeba zrozumieć langusty, też chcą żyć ) . Nie tylko wątek psychologiczny jest taki frapujący i wciągający i uzależniający i....to nie prawda, że siedziałam przed ekranem 24 h na dobę. Spędziłam przed monitorem tylko 20 h dziennie....wpatrzona jak w obraz święty w kolejne odcinki. I NIE MAM Z TYM PROBLEMU....Gdzie jest kolejny odcinek?


I wracamy po przerwie... Breaking Bad jest serialem, który można oglądać ciągle i ciągle, i ciągle, i gwarantuję, że się nie znudzi. Nie ogląda się go bowiem dla samej fabuły, otoczki gangsterskiej i podpatrzenia jak robią metę, ale można go też oglądać tak jak ja dla niezwykłego montażu. Widać to szczególnie w późniejszych sezonach, gdzie kamera po prostu wprowadza nas w realizm swojego świata. Oczywiście nie samą kamerą Rzym zbudowali, ale jest to duży plus tego najlepszego serialu w dziejach.


Podsumowując retrospektywicznie dochodzę do konkluzji, że jeśli szukasz uzależniającego serialu to właśnie go znalazłeś! Naprawdę, nie masz po co szukać dalej :)  


niedziela, 26 kwietnia 2015

„Łap szczęście za ogon i duś jak cytrynkę”



Każdy z nas chce być szczęśliwy, ale co właściwie oznacza szczęście w czasach ciągłej pogoni za sensacją, dobrobytem i cenną informacją? Czy w całym tym szumie człowiek jest w stanie znaleźć czas dla samego siebie, a przede wszystkim czy ma szansę na to, by pomimo trosk życia codziennego zaczerpnąć choć odrobiny radości? Spytacie pewnie, „o czym ona mówi?”, cóż, chciałabym Wam opowiedzieć moją przygodę z serialem, który potrafi otworzyć oczy na wiele spraw.

April ma dwadzieścia cztery lata, jest początkującą dziennikarką. Bystra, ambitna, nastawiona na sukces, stara się zdobyć zaufanie swojego szefa i jak to jesteśmy zwykli mawiać – wybić się. Jest tzw. świeżakiem w Boston Post, gazecie, która może otworzyć przed nią wiele możliwości. Do tego dochodzi życie prywatne, owdowiała matka, która troszczy się czasem trochę za bardzo, zbuntowana siostra Brenna, która łamie wszelkie schematy, babcia Emma, której nie da się po prostu nie lubić. Warto też wspomnieć o Beth, najlepszej przyjaciółce April, która mimo wielu trudnych decyzji, pozostaje przy jej boku. I w momencie, gdy April dostaje poważne zlecenie, jej życie uczuciowe przybiera odpowiedni kierunek, a rodzina zdaje się otrząsnąć z tragedii po śmierci ojca…jedna wiadomość niszczy wszystko, pozwalając, by dotychczasowe życie dwudziestoparolatki posypało się, niczym domek z kart.



April dowiaduje się bowiem, że ma raka.

Wybaczcie ten spojler, naprawdę. Być może nie mam wiele na swoje wytłumaczenie, ale chcę powiedzieć, że nie jestem w stanie zliczyć ile razy płakałam przez cały sezon serialu. Czasem ze śmiechu, ale częściej ze wzruszenia, czy smutku. To nie tak, że Chasing life  to jakaś pogrzebowa opera, Chasing life jest serialem, który stanowi kalejdoskop uczuć, odnajdziemy tam wszystko, czego my – zwykli ludzie – doświadczamy w realnym życiu. I ktoś może zarzucić mi teraz, że przecież ludzie nie chcą oglądać tego, co mają w kuchennych szufladach, być może jest w tym sęk prawdy, ale każdy z nas jest inny i mimo tego, że wiele nas łączy, każdy ma swój własny, niepowtarzalny gust. Ta historia nie jest zwykłą historią, możecie wierzyć mi na słowo.

Co mogłabym jeszcze powiedzieć? Z odcinka na odcinek obserwujemy bolesny proces akceptacji z chorobą, walki, wielu upadków, potknięć, ale i powrotów na szczyt. April wiele razy pokazuje, jak ogromna siła drzemie w człowieku, po prostu trzeba umieć ją w sobie obudzić. Serial uświadamia widzowi także inne wartości takie jak – rodzina, czy przyjaciele, bez których życie byłoby naprawdę trudne do przejścia, ale przede wszystkim pozbawione jednego z najpiękniejszych uczuć - szczęścia.

Często nie zdajemy sobie sprawy jacy z nas „farciarze”, mogąc przytulić rodziców, rodzeństwo czy rudego kotka, który łasi się u naszych stóp, jednak w momencie, gdy życie stawia nad naszą głową znak zapytania, uświadamiamy sobie, jak WIELE mamy i jak wiele możemy stracić. Bez wątpienia mogę stwierdzić, że swoim pomysłem i realizacją, twórcy show trafiają w serca odbiorców… a przynajmniej w moje.


Polecam gorąco - uzależniona od seriali (nie będę ukrywać!)

PS. Możecie mi coś polecić, nie obrażę się. ♥

sobota, 25 kwietnia 2015

Wspaniała 6


Mam nadzieję, że każdy z Was kojarzy serial "Przyjaciele". Jeżeli nie, łączę się w bólu, bo tak znakomitego sitcomu na pewno już nie będzie. Amerykańska produkcja lat 90. opowiada o szóstce przyjaciół mieszkających na Manhattanie. Rachel, Monica, Phoebe, Joey, Chandler i Ross to sąsiedzi, oczywiście przyjaciele, także rodzina ( Monica i Ross są rodzeństwem). Serial po raz pierwszy emitowany był w 1994 roku. Czasy oczywiście się zmieniły, ale poczucie humoru i ich przygody śmieszą nadal. 10 sezonów to zdecydowanie za mało - produkcja wciąga jak narkotyk! 


Bohaterowie są nierozłączni. Każdą wolną chwilę spędzają razem. Ich ulubioną "miejscówką" jest kawiarnia "Central Perk" i pomarańczowa kanapa, zarezerwowana wyłącznie dla nich. Grupa, w której każdy jest inną, niepowtarzalną osobowością - Rachel, kochająca modę, nieprzewidywalna i uparta, Monica, pedantka czystości i znakomita kucharka, Phoebe, artystka i masarzystka zarazem, Joey, najmniej rozgarnięty i średnio bystry aktor opery mydlanej z wielkim poczuciem humoru, kochający kanapki, Chandler, z często niestosownymi komentarzami, pracuje w biurowcu (wielokrotnie podkreślane jest, że sami bohaterowie dokładnie nie wiedzą, gdzie pracuje ich przyjaciel) i Ross, palentolog, niepoprawny miłośnik dinozaurów. Bohaterowie często zbliżali się do siebie - parą na początku serialu i na końcu 10 sezonu byli Ross i Rachel, Monica i Chandler pobierają się, w Rachel w pewnym momencie kocha się także Joye. Mimo tych zawirowań, traktują się jak rodzina, spędzając ze sobą nie tylko każde święta, ale możliwie wszystkie wolne chwile. 


Serial nie posiada skomplikowanej fabuły, rozśmieszy nawet tych, którzy nie oglądali na bieżąco. Gdy jakiś czas temu obejrzałam wszystkie sezony (właściwie to je połknęłam), od razu chciałam zacząć oglądać od nowa. Ich perypetie, zachowanie, upodobania i dziwactwa śmieszą nawet po 20 latach, Nie sposób wybrać ulubionego bohatera - wszyscy są genialni, każdy osobno i wszyscy razem. 



Być może i teraz możemy oglądać wspaniałe seriale, jednak żaden nie wciągnał mnie do tego stopnia i chyba nie warto porównywać "Przyjaciół" z "Jak poznałem waszą matkę" czy innymi, współczesnymi produkcjami. Podczas dziesięciu lat produkcji otrzymał 7 nagród Emmy, w tym dla najlepszego serialu komediowego, a także Złoty Glob, dwie nagrody Stowarzyszenia Aktorów Filmowych oraz 56 innych nagród. Nie muszę Was chyba szczególnie namawiać. Dla tych, którzy jeszcze nigdy nie widzieli, gorąco polecam, bo nic nie będzie w stanie podrobić tak pysznego i klasycznego serialu. :) 





czwartek, 23 kwietnia 2015

Orphan Black- może Ty też masz swojego klona...

Myślę, że każdy fan seriali doświadczył sytuacji w której mówił sobie : „ ten odcinek jest ostatni, nie obejrzę dzisiaj więcej”, ale niedosyt i ciekawość nie pozwoliły odkleić się od ekranu komputera i obietnice, które złożyliśmy sobie odeszły w zapomnienie. To oznacza jedno: serial jest naprawdę dobry. Ja też doświadczyłam tego ssania w brzuchu i takim sposobem, w błyskawicznym tempie pożarłam dwa sezony „Orphan Black”. (Pozdrawiam Natalię, która mi go poleciła :) ).

http://www.watch4tvonline.com/wp-content/uploads/2015/04/Watch-Online-Orphan-Black-Tv-Series-Full-Episodes.jpg


Science- fiction to gatunek, po który sięgnęłabym jako ostatni albo w ogóle. Ale oglądając ten serial przekonałam się, że nieprzesadzona ilość fantastyki (w tym przypadku fantastyka naukowa) wcale mi nie przeszkadza, wręcz przeciwnie- dzięki niej serial ma niepowtarzalny klimat i niebanalną tematykę. Zastanawiam się jak nakłonić Was do obejrzenia go, nie zdradzając zbyt dużo. Z pewnością samo słowo „polecam” nie zadziała :) . „Orphan Black” to wciągająca opowieść o kobiecie- Sarah, którą niecodzienne okoliczności zmusiły do podszywania się pod kobietę, która wygląda zupełnie tak jak ona. Zapewne wielu z Was pomyśli teraz: „to pewnie jej bliźniaczka, o której istnieniu nie miała pojęcia”. Gorzej! To jej klon i w kolejnych odcinkach okazuje się, że nie jedyny. Co najciekawsze we wszystkie postacie klonów wciela się jedna aktorka- Tatiana Maslany., pokazując tym swoją rewelacyjną grę aktorską i umiejętność zagrania tak wielu i różnych charakterów.

 http://ak-hdl.buzzfed.com/static/2014-01/enhanced/webdr06/17/17/enhanced-buzz-14375-1389997814-8.jpg

Wracając do fabuły, klony próbują poznać swoje pochodzenie. Rzecz jasna, towarzyszy temu niebezpieczeństwo i walka o przetrwanie.(Ja oglądając ten serial też walczyłam...z myślami, które przypominały mi o obowiązkach, ale ostatecznie chęć dowiedzenia się co będzie dalej była silniejsza :) ) Wątki fabularne skupiają się głównie na Sarah i jej córce, ich walce o przetrwanie, ale również dotyczą wysiłków każdego z klonów, alby nadać sens swojemu pochodzeniu i życiu.

http://cdn.themis-media.com/media/global/images/library/deriv/728/728965.jpg

Jeżeli lubicie niebanalne seriale i macie dłuższą chwilę wolnego, zabierajcie się za oglądanie „Orphan Black”. Musicie nadrobić dwa sezony, kilka dni temu wyszedł pierwszy odcinek trzeciego!

wtorek, 21 kwietnia 2015

Seriale ryjące psychikę

Jeśli podobnie jak mnie kręcą Cię dziwne rzeczy i aktualnie cierpisz na nadmiar wolnego czasu, to bardzo dobrze trafiłeś ! Przed Tobą ranking seriali przy oglądaniu których ani przez moment nie będziesz się nudzić, a oprócz tego dodatkowo możesz liczyć na dreszczyk emocji. Przygotuj się na cudowny wieczór w mrocznym klimacie, po którym z pewnością nie zaśniesz od razu. 

P.S. Oglądasz na własne ryzyko ! Udzielam gwarancji ,że po przeżytym serialowym maratonie już nigdy nie będziesz tą samą osobą co dawniej (no chyba, że już teraz masz tak zrytą psychikę jak ja, więc gorzej już nie będzie) ;)


A więc zaczynamy…

5. The secret of crickley hall

Krótki, 3-odcinkowy miniserial. Akcja serialu dzieje się w dwóch strefach czasowych: w czasach II wojny i współczesnych. Rok po zaginięciu syna małżeństwo wraz z dwiema córkami przeprowadza się do Crickley hall, starego, ponurego domu, położonego na obrzeżach miasta. Tuż po ich wprowadzeniu, w domu ma miejsce wiele niewyjaśnionych zjawisk. Wszystko wskazuje na to, że paranormalne zjawiska łączą się z tragedią, do której doszło kilkadziesiąt lat temu i której finał ma dopiero nastąpić…

4. Gotham

Gotham czyli miasto, w którym nigdy nie świeci słońce. Fabuła serialu dotyczy głownie policji fikcyjnego miasta Gotham, a w szczególności detektyw Jamesa Gordona. Detektyw próbuje walczyć z plagą złoczyńców, którzy zamienią Gotham City w miasto bezprawia. Serial inspirowany jest „Batmanem” , występują w nim postacie z tego właśnie komiksu, m.in. James Gordon i Bruce Wayne Pingwin, Riddler, Kobieta-Kot itd. Nie jest to typowy serial grozy, jest to bardziej thriller, ale jest w nim dość sporo przerażających i trzymających w napięciu momentów.

3. Salem

Pomimo ,ze nie przepadam za filmami/serialami osadzonymi w dawnych czasach, to dla „Salem” zdecydowanie muszę zrobić wyjątek. Serial ukazuje historia czarownic z siedemnastowiecznego miasta Salem. Jest to całkowicie inny, zdecydowanie bardziej odważny obraz czarownic jaki do tej pory widziałam. Od 5 kwietnia tego roku na antenę wchodzi 2 sezon tego serialu ! Polecam wszystkim lubiącym mroczne klimaty.


2. Bates motel

Jeśli podobnie jak ja jesteś fanem „Psychozy” Hitchcocka i nie jest Ci obojętna historia Normana Batesa, to ten serial jest wręcz stworzony dla Ciebie ! Dzięki niemu poznasz całą historię chorego na schizofrenie paranoidalną Normana i dowiesz co było przyczyną popełnianych przez niego morderstw. W serialu dodatkowo zostało dołożonych wiele współczesnych wątków, m.in. ukazanie świata korupcji, która rządzi miastem czy mafii narkotykowej, która jest obecna dzięki głównemu źródłu utrzymania mieszkańców miasta(hodowli i handlu marihuaną). Niedawno rozpoczął się 3 sezon i z niecierpliwością czekam na kolejne odcinki. Według mnie serial jest zdecydowanie jeszcze lepszy od „Psychozy”, która przecież jest uznana za klasykę kina. Zachęcam do obejrzenia, własnej analizy i porównania tych dwóch obrazów nieprzewidywalnego Normana, a na pewno nie pożałujecie ‘straconego’ czasu ;)



    1. A na miejscu pierwszym obowiązkowo American horror story !

Tak naprawdę należałoby podzielić to na 4 osobne części, gdyż każdy z sezonów (pomimo iż grają Ci sami aktorzy) dotyczy odrębnej tematyki, stanowi kompletną ,zamkniętą całość i w żaden sposób nie łączy się z pozostałymi sezonami. Mój ulubiony sezon to zdecydowanie 2, głownie ze względu na szpital psychiatryczny , w który jest głównym miejscem akcji. Warto jest jednak obejrzeć każdy z sezonów ze względu na świetną grę aktorską i nieprzewidywane zwroty akcji.

Sezon I  'Murder house'

Trzyosobowa rodzina zmagająca się z wieloma problemami próbuje zacząć życie od nowa, dlatego opuszcza swój dawny dom i przeprowadza się do Los Angeles do rezydencji ,która na początku wydaje się być domem ich marzeń. W chwili przybycia dowiadują się, że poprzedni właściciele, para gejów zginęli w nim na skutek morderstwa i samobójstwa. Pomimo mrocznych tajemnic, które skrywa dom, rodzina stara się rozpocząć nowe życie. Po czasie na światło dzienne zaczynają wychodzić coraz to nowsze, straszniejsze sekrety. Jak zakończą się losy rodziny ? Co spotka ich w domu morderstw ? Tego już musicie dowiedzieć się sami oglądając serial ;)


Sezon II 'Asylum'

Jest rok 1964, a akcja dzieje się w szpitalu psychiatryczny Briarcliff, zarządzanym przez siostrę Jude (Jessica Lange). Głównym przeznaczeniem szpitala jest leczenie chorych psychicznie kryminalistów, jednak tak naprawdę szpital mija się ze swoim powołaniem i dzieją się niewiarygodne rzeczy. Dziennikarka Lana Winters zamierza napisać artykuł o seryjnym mordercy kobiet Krwawej Twarzy, który znajduje siew ośrodku. W tym celu włamuje się do zakładu psychiatrycznego, niestety zostaje schwytana przez pracowników i uwięziona w placówce. Wkrótce potem sama przekonuje się, że tak naprawdę nie ma żadnej ucieczki z tego miejsca, a każdy kto tam trafia staje się wariatem. Jak potoczą się losy ? Czy uda jej się uwolnić i opowiedzieć światu jaką mroczną historię skrywa w sobie Brarcliff ?

Sezon III 'Sabat'

Cały sezon kręci się głownie wokół czarownic, więc jeśli kogoś interesuje świat magii i sekrety miasta Salem, to jak najbardziej polecam. Cordelia Foxx otwiera elitarną szkołę dla czarownic, w której uczy przyszłe czarownice kontroli nad ich mocami. Czarownice walczą o przetrwanie, gdyż zaczynają się nasilać ataki na nie. Czy uda im się przezwyciężyć wszelkie przeciwności i przedłużyć istnienie czarownic ? Tego właśnie dowiecie się z tego sezonu.


Sezon IV 'Freak Show'

Mówiąc w skrócie cyrk dziwów. Była gwiazda kabaretu Elsa Mars (Jessica Lange) prowadzi jeden z ostatnich gabinetów osobliwości w kraju. W swoim cyrku zgromadziła przez lata cały szereg najdziwniejszych ludzkich istot. W chwili gdy popularność jej widowiska zaczyna drastycznie spadać, kobieta postanawia odnaleźć i przejąć bliźniaczki syjamskie Bette i Dot (kobietę z 2 głowami i z 2 różnymi osobowościami). W chwili pojawienia się ich w cyrku zaczyna dochodzić do morderstw i zaczynają dziać się niewiarygodne rzeczy…


Mogłabym wymienić jeszcze kilka seriali o podobnej tematyce, ale żeby już niepotrzebnie nie przeciągać i nie przynudzać postanowiłam ograniczyć się do 5, które według mnie są najbardziej warte zobaczenia. Mam nadzieję, że nie dla wszystkich były to znane seriale i mój wpis zachęci właśnie te osoby do obejrzenia ich ;)